Dawno tu nic nikt nie pisał i chyba od dziś nikt wiele już tu nie napisze.
Po ciężkiej mordędze z maturą i jeszcze cięższej z rodziną nadszedł słoneczny czas rozstań, który pasowało by należycie wykorzystać. I to nie tylko na błogi odpoczynek w cieniu starej gruszy, ale i na jakże dorośle brzmiące planowanie przyszłości. Tak, tak. Nam, którym los nie był przychylny to dumne, pawie planowanie zgotowało niespodziankę ( i to przyprawioną czarką goryczy ) dużo, dużo wcześniej niż przeciętnemu dwudziestolatkowi o studyjnych ambicjach. Przyszło nam wypadać z własnych rodzinnych gniazdek, czy to z własnej woli, czy to z woli jakiegoś nieżyczliwego/ej hipokryty/ki rychlej aniżeli niektórzy tego oczekiwali.
I tak tym razem, tym szczęśliwym ( to się okaże ) trafem, jak kamyki rzucane przez małe dziecko wróciliśmy do Wrocławia. Wróciliśmy uzbrojeni w wór doświadczeń zarówno tych miłych, jak i smutnych, radosnych i przykrych. Ale ku naszej uciesze mamy też ze sobą siebie i naszych aniołów stróżów na ramionach, choć czasem w chwilach gniewnego uniesienia i łez nie zdajemy sobie z tego sprawy. Niech więc będzie tak, jak życie tego chce.
Bywajcie chwile minione!
“Nowa epoka”
Były takie dni
w pamięci,
które ciągle przywołuję.
Wiesz, te miłe,
których zapach nęci,
jak powiew wiosny
i bocian,
co nad niwą kołuje.
Były takie dni,
a dziś
jest dzień zapłodnienia:
Oto nowa epoka
narodzi się z lodu
i kamienia
i doczeka narodzenia.
Oto nowa epoka
narodzi się z łez
i krzyku
i już w powijakach
nie umrze po wypiciu
kielichów cykut.
Ugnie się przed nią
zmora przeszłości
Na dwa kolana padnie
ugrzęźnie w piachu
wyschną jej kości
bezwładnie.
I choćby armagedon
zniszczył New York
Pragę
Choćby kiedyś piach pustyni
wypełnił Twoje oczy
Zobaczysz -
ta droga przeżyje,
a Tyś chciał z niej zboczyć.
Oto nowa epoka
zagna nas w ameryki bezludne
nieskażone
I zginą!
Zginą dni, które nie pachną
nami
Zginą cykutą zmorzone
żale
rosnące latami.
I będą takie dni,
wiesz, zrodzone w bólu
ale szczęśliwe,
których muzyka tętnić będzie
do zatrzęsienia grdyk,
a wiesz, co będzie jutro?
Ten pierwszy, głuchy krzyk.
