A niechże ta wiosna trwa wiecznie! – a może i banalnie, może nieoryginalnie, bo w ostatnich dniach wszyscy zdają się to myśleć, ale nie mogłam nie zamieścić tego wykrzyknienia na samym początku mojego wpisu.
Tak na mnie działa to słoneczko ( “Ty kochasz mnie, a ona nie… Czemu słoneczko, czemu tak jest?” – pisał niegdyś Stachura ), słoneczko przepięknie, szlachetniejsze od platyny, a i koloru niebrzydkiego, słoneczko ciepłe, słonko wiosenne, ale i to samo, identyczne, słoneczko, które sprawia, że ręce mam w krostkach i czerwieni. Ach, świeć słońce! Dla tych dni świeżych, pogodnych gotowam i ręce oddać, byleby móc je ( tzn. słoneczko, a nie rączki ) podziwiać w pełnej okazałości. Patrzeć w niebo, mrużyć oczy, a niech i one łzawią – tak jest pięknie.
Zmarnować taki dzień? Jak? Niemożliwą rzeczą dla nas usiedzieć taki czas piękny, bezpowrotny ( bo jakże dwa dni identyczne znaleźć w roku??? ), czas, na który wszyscy narzekają, że ucieka. I my uciec postanowiliśmy mu na trochę w miejsce, gdzie on płynie, jak Bagry na przeciwko. Gdzie płoną jego szczątki, jak krzaki gdzieś w oddali bezmyślnie podpalone. Gdzie sunie powolutku, jak ostatnie obłoki na niebie i jak one – rozpływa się monotonnie. Tak, tak – zmarnować taki czas – szkoda. Zabraliśmy więc nasz ekwipunek w plecak: koc, bułki, herbatę, muzykę – “Ratuj, słoneczko” też tam było, zabraliśmy nasze uśmiechy i miękki but i w drogę. Drogę też zabraliśmy ze sobą – szła za nami, pod nami, przed nami, aż w końcu uniosła nad torami i wiaduktem nad wodę nas wniosła.

A i elektroniczny utrwalacz wspomnień zabraliśmy… I tak powstała nasza piosenka ( zainspirowana także wspólnym nadwodnym śpiewaniem SDM- u).
“Piosenka wiosenna”
Przycupnąć nad wodą na razie można,
bo ona zimna, jak lód.
Lecz chodź, zamocz nogi, poczuj, jak ziębi.
Nie szczędź zmęczonych Twych nóg.
Świat nas nie szczędzi, stresuje, i żegna,
bo kończy się życie czasem,
Więc idź, dajże słońcu opalić ramiona,
a potem skryj się w cieniu, pod lasem.
Tam nawet odkryjesz parzące pokrzywy,
Nawet Ty masz czasem dwie twarze.
Lecz pomyśl, że często zdarza Ci się przecież
kogoś pozbawić najszczerszych marzeń.
Przycupnij więc nad wodą ( bo to przecież można ),
popatrz, jak ona płynie.
Nie daj się namawiać, wejdź w to zimne życie!
Każde przecież ostatecznie minie.