Paweł siedzi przy stole, nieuważnie studiuje książkę z origami, i zagina w dłoniach biały, nierówno wycięty arkusz papieru. Z kartki powoli, krok za krokiem wyłania się skorpionik. Nieforemny, troszkę krzywo zgięty.
A mi przypadkiem kredki pod rękę się przyturlały, przypadkiem jakiś długopis wydostał się z piórnika i prosił, by dać mu troszkę pożyć.
Wzrokiem więc opuściłam skorpionka obracającego się w dłoniach Misiula i tak jakoś powstało to coś, co widać poniżej.
Kocham Cię, Kwiatuszku.
