SDM miał rację, śpiewając, że “zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet“. Los na przekór sobie samemu przestał robić nam psikusy i przykrości, pozwolił nam być razem, w pełnym tego słowa znaczeniu. Wciąż mamy wiele do zrobienia, żeby osiągnąć pełnię szczęścia i być zupełnie sami, ale wreszcie mamy największe szczęście – mamy siebie. Ode mnie to tyle, może Ania coś od siebie doda, a teraz wierszydło, nie związane za bardzo z tym, co wyżej napisałem, ale gdyby nie to, to by nie powstało.
.
***
.
“Podróż w czasie”
.
Samochód wiezie nas naprzód
Mijamy budzące podziw i kolorowe kamienice
Choć tak naprawdę czarne
.
Ulica się kończy, zawracamy
Wita nas napis z nazwiskiem Sendzimira
Choć tak naprawdę Lenina
.
Skręcamy w boczną uliczkę, stajemy
Wokół nas wszystko tętniące życiem i kolorowe
Choć tak naprawdę martwe i marne
.
Wysiadamy z samochodu, idziemy dalej
Przed nami piękna i pełna kwiatów Aleja Róż
Choć tak naprawdę posępny pomnik
.
Wchodzimy do baru mlecznego
W środku witają nas smutne oczy
Szkoda, że naprawdę nie wesołe
.