Na początku chciałbym przeprosić Anię, bo nie byłem z nią do końca szczery, co do tego, o czym za chwilę napiszę. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, Kochanie…
Chcę się do czegoś przyznać. Mam 20 lat i do dziś nie potrafiłem jeździć na rowerze. Nie, żebym nie chciał – zawsze bardzo tego pragnąłem. Jednak jedyny rower, jaki był w domu, gdy byłem mały był dla mnie za duży – po maksymalnym obniżeniu siodełka ledwo sięgałem nogami pedałów. Poza tym nie miał kto mnie uczyć. Po wielu upadkach poddałem się w końcu i przez wiele lat bałem się zbliżyć do roweru. To, że nie umiałem jeździć było dla mnie zawsze strasznym powodem do wstydu i nie muszę chyba nikomu tłumaczyć czemu. Zawsze gdy była jakaś wycieczka rowerowa w szkole, to odmawiałem, co wszystkich oczywiście dziwiło. Tłumaczyłem się, jak mogłem, próbując nie zdradzić, prawdziwego powodu, lecz nie zawsze się to udawało… Możecie sobie tylko wyobrażać to upokorzenie…
Ale dzisiaj postanowiłem z tym skończyć. Wziąłem coś do picia i jedzenia, złapałem za rower i wyruszyłem na opuszczone boisko, nieopodal mojej miejscowości, na którym jest dużo miejsca i rzadko spotyka się tam ludzi. Mimo, iż byłem świadomy, że w tym wieku ciężej się przyswaja nową wiedzę i umiejętności, okazało się, że będzie znacznie trudniej, niż to sobie wyobrażałem. Do tego zapomniałem dostosować sobie w domu siodełka. Było strasznie ciężko. Jednakże nie poddawałem się. Starałem się ze wszystkich sił. Upadków i niepowodzeń było wiele, ale każdy przejechany metr dawał mi mnóstwo siły i satysfakcji, które znacznie rosły po każdym zwiększeniu odcinka, jaki byłem w stanie przejechać. Po pewnym czasie czułem się tak cudownie, że nie czułem już bólu płynącego z obtarć i ran.
I w końcu się udało. Nauczyłem się. To, co wtedy poczułem, było nie do opisania za pomocą słów, znaków, czy czegokolwiek. To było po prostu niesamowite. Wrzasnąłem na cały głos ze szczęścia, rzuciłem rower na trawę i to samo zrobiłem ze sobą. Leżałem na trawie i obserwowałem chmury. Byłem bardzo zmęczony i poobijany, ale jednocześnie niesamowicie szczęśliwy.
Morał: Jeśli czegoś bardzo pragniesz i będziesz się starał z całych sił, nie zrażał porażkami i poddawał się, to uda ci się, niezleżnie od wszystkiego.



