Powróciliśmy. Cali i zdrowi do normalnego życia. Jak elementy układanki, które na chwilę poznały świat inny, niż szarość tekturowego pudełka. Wróciliśmy, by puzzle znowu pokazały jeden pełny obrazek.
Podczas, gdy jakoś będziemy musieli wytrzymać w ucisku pozostałych puzzli, równocześnie będziemy czekać na to, by nasz przyjaciel Szczęście, wysypał nas kiedyś z tego szarego pudła codzienności i pozwolił być już zawsze przy sobie.
Póki co, cieszymy się sobą na odległość.
Na odległość się kochamy.
“Punkt wyjścia”
Zdaj sobie sprawę,
że jednak mimo czasu
coś w Tobie żyje
stale.
Coś mimo nagłych wybuchów płaczu
coś mimo constans agresji do innych
coś w Tobie się śmieje
lub podgryza język
z nerwów
lub w nieznanym szale.
Jak burza hormonów,
gdy ciała tuż przy sobie
coś się w Tobie burzy
coś drży gdzieś tam w Tobie.
I nie wiesz, czyś Ty człowiek
Czy to zezwierzęcenie
Tak się w Tobie rządzi
Tak zwiększa stężenie
tego, co nieznane
lub co zakazane
I nie wiesz, w co masz wierzyć
I nie wiesz, co Ci dane.
Więc wróć do punktu wyjścia,
dokładnie poznaj siebie
To, co w środku
co bliżej
co dalej
I zdaj sobie sprawę,
że jednak mimo czasu
coś w Tobie żyje
stale.

Nasz przyjaciel, Szczęście, już wkrótce wyjmie nas z szarego pudełka, sklei razem na stałe, oprawi w ładną ramkę i powiesi w honorowym miejscu na ścianie.