Dziś imieniny Pawła. Choć jesteśmy daleko od siebie i moje Słońce nie będzie miało możliwości obejrzeć tej notatki jeszcze przez co najmniej trzy tygodnie, to umieścić go tutaj jest moim obowiązkiem, a co najważniejsze – przyjemnością. Bo miłość – choć jest szczęściem – niesie za sobą też wiele obowiązków. Szczęśliwych obowiązków.
Pawełku, Misiaczku mój najdroższy, te kilka słów, choć może czasem niezgrabnie dobranych, wklikuję dziś w klawiaturę specjalnie dla Ciebie:
W dniu Twoich imienin chciałabym Ci życzyć, aby w Twoich oczach zawsze migotały takie jasne iskierki radości, jakie ja miałam szczęście oglądać…Aby na Twoich ustach wiecznie widniał uśmiech – nieważne, czy nieśmiały, czy “banan” od ucha do ucha, ale ważne, by był szczery…A jeśli kiedyś po Twoim policzku spłynie łezka – niech będzie to kropelka radości…A jedyne, czego życzyć Ci nie muszę, mój Wampirku, to miłość – bo ją już mamy.

***
“W Twoje święto”
Na Twoje święto
nie biją kościelne dzwony
Ulicą nie pędzi korowód ułanów
Na Twoje święto
nie gra hejnalista
nie sprowadzają muzyków ze Stanów
Na Twoje święto
chmur na niebie nikt nie rozprasza
deszcz czasem w szyby bije
Na Twoje święto
dostojnych gości się nie zaprasza
Na Twoje święto, nikt nie pyta:
a to czyje?
Bo w Twoje święto
jeśli chcą – niech wyjeżdżają,
co drugi dziś ucieka
jeśli chcą – niech się modlą
inni w kościele
jeśli chcą – niech ignorują
szczęście człowieka
Bo w Twoje święto
To w sercu jest wesele.
***
Kocham Cię, Pawełku.