Urzeczywistnić sny.
kwiecień 11, 2008 autor Ania
Reymont powiedział kiedyś:“Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia”. Jeśli ten niewątpliwie wielki pisarz miał pełną słuszność po swojej stronie, to dlaczego my, “przyziemna hołota” (za Mrożkiem), w tej naszej ziemskiej tułaczce wciąż narzekamy na tę naszą, XXI-wieczną ( ale i każdą, bo skargi nie rozwinęły się na przestrzeni wieków, a były cechą wrodzoną każdego człowieka ) rzeczywistość. Narzekamy na kolejną przegraną w Lotku, cierpimy na chroniczny brak pieniędzy, ulegamy przewlekłemu brakowi wiary w to, że cokolwiek na naszym globie może być lepsze, radośniejsze, pomyślniejsze. Lecz czym tak naprawdę jest narzekanie, jakim lichem, jak sądzimy przychodzącym z zewnątrz, skoro wszelka motywacja jest w nas samych? To w naszych zakurzonych umysłach śpią bezgłośnie aspiracje, marzenia, cele, których nie budzimy głośnym śmiechem, których nie podjudzamy do czynów patrząc w niebo, na słońce - światło naszego życia, zagłębiając wzrok w otchłanie oceanów - wodę, która daje byt. Czas ruszyć tę ludzką machinę, obudzić marzenia śpiące w nas i ucieleśnić je. Urzeczywistnić, bo -to zdaje się być niewiarygodne- wszystko jest możliwe, wszystko jest w zasięgu ludzkich dłoni.
Sny i czyny to ta sama przędza. Ta sama, moi kochani…
***
“Obudzić marzenia”
Budzę się ze słońcem
ze słońcem z łóżka wstaję
ziewam
przeciągam się
pod kołdrą
sen leniwy, jeszcze świeży
otulony ciepłem
zostaje.
Łóżka nie zaścielę
niech jeszcze sobie drzemie
sen cichy
sen sen tak błogi
niech śpi
dziecko, któremu nasze brzemię
rzucamy wciąż pod nogi.
Marzenia rzucamy
w łóżko rzucając ciało
śnimy
pragniemy
a ciągle nam mało
Mało siły,
by to dziecko
wprowadzić
w świat prawdziwy
mało wiary
w to, że niemowlę
będzie chodzić, mówić
za dużo obaw,
że nazwą fałszywym
za dużo zwierząt
wśród ludzkości
za dużo sępów,
co obgryzą jego ciałko
wiotkie
do ostatniej kości.
I śpi to dziecko
naszych marzeń
Główkę pełną aspiracji
zatapia w podusi
Rączki pełne werwy
ustka pełne słów
zamyka,
bo świat karze
zamyka, bo musi
Bo nóżki za krótkie,
za słabe
Bo pogoń za niczym
w ziemię go wtłacza
Biegnij więc, dziecko,
w przeciwną stronę
roznoś szczęście
marzenia w czyny przeistaczaj,
a nade wszystko
wbrew swym wrogom
przebaczaj, przebaczaj, przebaczaj.
***
